czwartek, 30 kwietnia 2015

"Być" jak Claudia Schiffer


Podczas sześcioletniej pracy w branży modelingu zbieram materiały: ciekawostki, filmiki, plotki, wycinki z gazet, wartościowe wywiady z ludźmi z branży modelingu.
Mam segregatory, książki, notatniki, pliki w komputerze przydzielone do danego projektanta, modelki, modela, stylisty itp.
Przede wszystkim robię to po to, aby móc "śledzić" drogę kariery ludzi z branży, analizować ich ruchy i patrzeć na wskazówki, które mogę później wykorzystać w pracy z modelkami.



Claudia Schiffer dziś ma 45 lat i jest niewątpliwie jedną z najsłynniejszych modelek świata.
Określana mianem niezrównanej i okrzyknięta  przez magazyn GQ "najpiękniejszą dziewczyna świata".
W magazynach bardzo często porównywana do Brigitte Bardot czy Marilyn Monroe.

Jako młoda dziewczynka, wychowywała się w niemieckim mieście Rheingurg. Jej ojciec prawnik, bardzo chciał, aby Claudia kontynuowała rodzinną tradycję i także zdawała na prawo.
Nadzieję ojca zostały zaprzepaszczone, ponieważ jako siedemnastolatka została zauważona na dyskotece przez dwóch szefów Metropolitan, wtedy jednej z czołowych paryskich agencji modelek.
Przeprowadziła się do Paryża i w bardzo krótkim czasie zyskała rozgłos.

Przekładając to na teraźniejszość...Wyobraź sobie, że masz predyspozycje do bycia modelką (może nie musisz sobie wyobrażać , tylko tak właśnie jest :) )podchodzi do Ciebie na dyskotece dwóch mężczyzn i proponuje Ci kontrakt w agencji...Wierzysz im?
Jeśli przeczytałaś/eś wczorajszy mój post, to pewnie nie..., zaraz rzucamy podejrzenia, nie jesteśmy tacy ufni, zresztą bardzo dobrze. W dzisiejszym świecie nie powinniśmy być nadto ufni z racji tylu nieprzyjemności i skandali jakie dziś dzieją się w branży modelingowej.
Dziś raczej tak nie funkcjonują scouci, na pewno nie w Polsce.

Wielka przygoda Claudii Schiffer rozpoczęła się od kampanii reklamowej perfum i dżinsów Guess?
Jej wydęte wargi i demoniczny wygląd doskonale zgrały się z charakterem reklamy.






Debiut na wybiegu.

W 1990 roku Karl Lagerfeld, góru świata mody zaangażował modelkę do styczniowego pokazu mody marki Chanel. Był to jej pierwszy występ na wybiegu. Odtąd Claudia stała się muzą dla wielkiego domu mody Chanel i mówi się, że była najważniejszą ich modelką




Pod względem ilości okładek Claudia Schiffer jest chyba rekordzistką, z tego co udało mi się dowiedzieć, pojawiła się na nich ponad 700 razy.









Jej paryska agentka Arline Souliers uważała, iż "ta dziewczyna ma bardzo szczególny dar (...) czegokolwiek się dotknie, obraca się z złoto".

Magazyn "Forbes" ocenił majątek modelki na 55 mln dolarów.

Życie prywatne.

Została zauważona podczas jednego z występów słynnego iluzjonisty (Davida Copperfielda) i od tamtej pory przez 6 lat była z nim w związku.
Urodziła trójkę dzieci (syna i dwie córeczki)

Przyglądając się karierze Claudii Schiffer i modelkom z jej "czasów" (Cindy Crawford, Lidy Evengelisty, Naomii Cambell) widzimy,  że modelki  z wieloletnim doświadczeniem w branży pracowały jeszcze po ukończeniu trzydziestki, a więc nie zakończyły pracy z "pojawieniem się pierwszej zmarszczki".

Aby odnieść sukces w modelingu potrzebne są dobre geny, niecodzienna uroda i mnóstwo szczęścia.
To szczęście często zależy od tego, że pojawimy się w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie.
Dlatego życzę Wam, "bywania" tam gdzie pojawia się to "szczęście" :)



Kartoteka Claudii Schiffer

Brytyjska agencja: Elite Premier
Nowojorska agencja: Metropolitan
Paryska agencja: Metropolitan
Narodowość: Niemiecka
Wzrost: 180
włosy: blond
oczy niebieskie


środa, 29 kwietnia 2015

Skandal wokół konkursu "Miss"


Nie mogłam przejść obojętnie obok tego tematu...


"Stereotypy modelki"- sesja zdjęciowa z 10 odcinka"Top Model"


W ubiegły weekend odbyły się wybory Miss Wielkopolski, które wzbudziły ogromne emocje, niestety te negatywne.
Po pierwsze dlatego, że wiele widzów  konkursu było zdziwionych werdyktem wyboru nowej Miss, a po drugie dlatego, że głos w sprawie kulis organizacji tego konkursu postanowiła zabrać Miss Wielkopolski 2014 (której właśnie skończył się kontrakt i postanowiła wyjawić "prawdę").

Uczestniczki tego typu konkursów podpisują klauzulę poufności, które zakazują im jakichkolwiek negatywnych wypowiedzi na temat konkursu. Tak jest w większości przypadków konkursów.

Maja Nizio Miss Wielkopolski 2014 w dniu wyborów Miss Wielkopolski 2015 (po wygaśnięciu kontraktu) na swoim facebookowym profilu napisała:

"Zaczynając od początku - wygrałam wycieczkę do Hiszpanii, która została ogłoszona na Gali Finałowej Miss Polski Wielkopolski 2014, jednak gdy okazało się, że jest ona ,,w pakiecie" z głównym sponsorem konkursu postanowiłam ją natychmiast komuś oddać ! Organizator konkursu wraz ze sponsorem (który zobowiązał się do jej zakupu) stwierdzili, że w takim razie nie otrzymam żadnej nagrody."

W ciągu kilku ostatnich dni atmosfera wokół konkursu zrobiła się bardzo gorąca.
Nie będę na swoim blogu pisała o tym, jak do tych wypowiedzi odniósł się organizator, w sieci znajdziecie mnóstwo informacji na ten temat.

Ja chciałam wyrazić swoją opinię na ten temat.

Nikt z nas nie wie jak było na prawdę. Jeśli prawda jest po stronie Maji Nizio to BRAWO wielkie za odwagę, że o tym powiedziała. Takie sytuacje nie powinny mieć miejsca, powinny ujrzeć światło dzienne.
W tym momencie sytuacją Maji zajmuje się prokuratura, więc zostawmy to w ich rękach.

Z konkursami Miss i wieloma wyborami "najpiękniejszej" miałam do czynienia wiele razy.
Kilka razy zgłaszano się do mnie, abym zasiadała w Jury konkursów dla modelek, abym stworzyła choreografię wybiegową lub żebym takie konkursy organizowała od A-Z.

Istnieje wiele konkursów, z którymi współpracowałam i wiem, że nie działo się w nich nic niepokojącego, ale ten post piszę dlatego, żeby podzielić się z Wami też tymi nieprzyjemnymi wspomnieniami.
Wybaczcie, ale będzie bez nazw konkursów, imion i nazwisk itp., nie dlatego, że są to zmyślone przeze mnie historie, ale dlatego, że brały w tym udział dorosłe już dziewczęta, które same decydują o swoim życiu i o tym co robią. Nie będę wyciągała "brudów" do wierzchu, bo nie mam dowodów na to co się wydarzyło i nie chcę nikomu zaszkodzić, skoro w ten, a nie inny sposób postanowił pokierować swoich życiem.

Dwa i pół roku temu zgłosił się do mnie Organizator renomowanego konkursu dla fotomodelek ,zostałam poproszona o zorganizowanie gali finałowej. Z przyjemnością przyjęłam zaproszenie, wsiadłam w "szybki" pociąg z Warszawy do Ł... Po półtoragodzinnej podróży byłam na miejscu, tam miałam wraz z Organizatorem ustalić warunki współpracy i podpisać umowę.
Moim zadaniem miała być organizacja gali finałowej, stworzenie chorografii oraz udział w Jury konkursu.

Stanęłam jak wryta w ziemię poprzez mocne uderzenie młotem, kiedy weszłam do biura, w którym miałam omawiać mój kontrakt.
Prócz Organizatora, a zarazem właściciela konkursu w biurze zastałam Głównego Sponsora konkursu oraz 3 dziewczyny (które zostały mi przedstawione jako finalistki konkursu). Wódka polana w kieliszkach na biurku, ustawiona na jego długości (pod każdym z kieliszków banknot dwustuzłotowy) była zabawą wymyśloną przez Sponsora. Każda z dziewcząt, która wypiła "shota" brała "kasę" znajdującą się pod kieliszkiem....
Chwilę spędziłam w tym pomieszczeniu, ponieważ musiałam głośno wypowiedzieć swoje zdanie na temat "tego" co zastałam, a że niezmiernie cenę swój czas (wtedy równolegle prowadziłam polską edycję The Look Of The Year) zażądałam natychmiastowo wynagrodzenia finansowego mojego czasu oraz pieniędzy na wypożyczenie samochodu, ponieważ rano musiałam być w Warszawie, a skoro Sponsor "szasta kasą" na lewo i prawo, to nie będzie dla niego problemem zapłata za wypożyczenie samochodu dla mnie.
W międzyczasie Sponsor zorganizował dla dziewcząt (które miałam wrażenie zdolne są do wszystkiego) kolejny konkurs... Wyciągając z kieszeni rulon banknotów dwustuzłotowych, oświadczył, że ta z dziewcząt, która "Pokaże cycki" dostanie dwa tysiące złotych.
Wyobrażacie sobie to? Dwa tysiaki za pokazanie cycków?!?!
Nie wiem i szczerze nie interesuje mnie, która z "kandydatek" zarobiła w tej konkurencji.
Ja dostałam pieniądze na wypożyczenie samochodu, ale zanim wyszłam jedna z dziewcząt poprosiła mnie, abym w drodze do Warszawy zawiozła ją do domu ( wioska w pobliżu Ł...) i  choć nie było dla mnie przyjemnością spędzenie najbliższych kilkunastu minut w towarzystwie "tego" pokroju dziewczyny, moje miękkie serce nie potrafiło odmówić...
....ale jak to mówią "jak się ma miękkie serce, to trzeba mieć twardą dupę"... po powrocie do Warszawy nie miałam swojego telefonu (który w 100% miałam wsiadając do samochodu)...nie ma się co dziewczynie dziwić :) może spodziewała się większego zarobku ...
Jako ciekawostkę dodam, że dziewczyna która ukradła mi telefon i zabawiała się w durnowate gry ze sponsorem konkursu to znana "fotomodelka", o której było bardzo głośno rok temu... Włączało się telewizję, ona się pojawiała, wchodząc na Pudelka (ona się pojawiała), nawet otwierając rano lodówkę, wyskakiwała z niej podając mi mleko do porannej kawy :)
Sprawę z telefonem postawiłam na ostrzu noża i na drugi dzień o 8 rano przywieziono mi telefon, niemalże w zębach...



Oczywiście nie można rzucać takiego obrazu na organizację wszystkich konkursów, wyborów, modelek, fotomodelek, hostess. Nie znaczy przecież, że:
"Jeden pijany polak za granicą, to wszyscy degeneraci, jeden naćpany małolat, to cała młodzież ćpunów, jeden ksiądz skrzywdził dziecko, to wszyscy pedofile, jedna miss pokrzywdzona, to wszystkie prostytutki"

Podobnych sytuacji w  swojej pracy miałam kilka razy.
Zawsze na samym początku się z nich wycofywałam i przekazywałam opinię "młodym dziewczętom", z którymi miałam kontakt, ale niestety wiele razy byłam świadkiem, że młodym dziewczętom chęć zdobycia "kariery" bardziej odpowiadała, niż godność.
Branża, w której pracuję jest taka, że jeśli dziewczyna, która chce zostać modelką prześpi się ze "Sponsorem" (bo  naiwnie wierzy, że przez "łóżko"  uda jej się to osiągnąć), zaraz wszyscy o tym wiedzą.

Nie dajcie się dziewczęta zmanipulować i nie wierzcie w tego typu "obiecanki", szybciej niż Wam się wydaje, zobaczycie środkowy palec wystawiony przez "tych" sukinsynów.

"Gdyby pieniądze nie miały znaczenia, gdyby nie było pieniędzy i gdyby wszystko zależało od naszej postawy moralnej, naszego zachowania i postępowania z ludźmi, bylibyśmy milionerami. Bylibyśmy bogaci"

"Ci, którzy sądzą, że pieniądz wszystko może, są zdolni zrobić wszystko,by go mieć".






wtorek, 28 kwietnia 2015

Koncert Otwarcia klubu Elite



Tak jak obiecałam napiszę kilka słów na temat klubu Elite, mieszczącego się w Hotelu Rado oraz samego koncertu.
Niestety nie mogłam opisać tego wydarzenia wcześniej, ponieważ pracuję teraz nad dużym eventem.



Jak się okazuje, położenie Hotelu (z dalsza od centrum miasta) wcale nie jest problemem.
Mieliśmy dosyć duży problem ze znalezieniem miejsca do zaparkowania, pomimo dużego miejsca parkingowego.
Na koncert otwarcia przybyło dużo gości, co z pewnością ucieszyło właścicieli, ale do rzeczy...

Takiego miejsca jakim jest klub Elite brakowało w naszym mieście. Według mnie to miejsce dla wszystkich, którzy chcą w przyjemnej atmosferze spędzić czas przy winie lub drinku, napić się kawy lub herbaty i posłuchać fajnej muzyki, granej "na żywo".

Duże, przestronne loże, mieszczące dziesięć osób dadzą nam komfort wybierając się na koncert ze znajomymi, miła i szybka obsługa, mimo dużej ilości gości.

W klubie Elite jest niewiele miejsca do tańczenia, ale wydaje mi się, że to nie jest problemem, bo chyba główną strategią klubu jest organizacja koncertów dla osób, którzy wolą ponucić  "pod nosem" niż potańczyć.
Takie było moje odczucie, być może mylne.

Dostrzegłam kilka działań, które są zaczerpnięte z dobrych klubów i klubokawiarni w Warszawie m.in fotograf robiący gościom zdjęcia i przekazujący wizytówkę klubu z informacją gdzie można znaleźć zrobione zdjęcia, na wizytówce jest również  numerem telefonu pod którym możemy zrobić rezerwację loży.

Dobrym pomysłem jest także ustalenie terminów koncertów na miesiąc "z góry".

Jedyna rzecz, do której mogę się "przyczepić" (ale to chyba z racji wykonywanego przeze mnie zawodu) to hostessy, które zupełnie nie wiedziały co mają ze sobą zrobić i poruszające tematy, których nie powinny poruszać przy gościach siedzących obok.
Nie powiem...bardzo miłe dziewczyny, ale po co trzy hostessy witające gości w wejściu?
Po co trzy hostessy podchodzące razem do loży z Panem prowadzącym konkurs (kiedy tylko jedna trzyma tackę z shotami)?
Są to błędy w zachowaniu hostess, które widuję bardzo często i może to być wina:
-  hostess, które nie tylko nie są przygotowane do "zawodu", ale nie mają wyczucia "co wolno, a czego się nie powinno)
- pracodawcy lub zleceniodawcy, który nie sprecyzował co należy do zadań hostessy

Mój blog jest jednak po to, aby uczyć i dawać wskazówki i choć coraz częściej piszę 'lifestyle' to zachęcam do przeczytania kilku postów z kategorii "Poradnik modelki"

Wracając do klubu...Cieszę się, że takie miejsce powstało.
Teraz czekamy na utworzenie specjalnej linii przewozowej, dzięki której w łatwiejszy sposób będzie można się dostać do klubu Elite.








Najbliższe koncerty:
1 maja- The Bats
2 maja- Kamil Sarnicki i Basia Balcer Duet
8 maja- Train
9 maja- Latające Talerze
15 maja- Sagittarius Blues Group

Więcej informacji na www.elite.hotelrado.pl


wtorek, 21 kwietnia 2015

Nowa odsłona Elite Club w Hotelu Rado


Kilka dni temu otrzymałam dwa zaproszenia do Elite Club mieszczącego się w Hotelu Rado w pobliżu Mielca.





25 kwietnia  o godzinie 20.00  ponowne otwarcie klubu.
Na ten  dzień zaplanowano koncert Zespołu Detox.

Czy się wybieram?
Pojawię się tam z pewnością z dwóch względów: po pierwsze kilka dni wcześniej będę obchodziła swoje urodziny, które będę miała okazję uczcić, a po drugie Hotel Rado jest dla mnie wyjątkowym i bliskim miejscem, lubię spędzać tam wolne chwile (zresztą pisałam już na blogu o SPA, które się tam mieści).

Jak wiadomo w naszym mieście nie ma klubu, w którym chciałoby się spędzić weekendowy wieczór.
Jestem pełna nadziei, że klubu Elite sprosta naszym wymaganiom, a z tego co mi wiadomo, muzyka na żywo z gatunków szeroko rozumianego bluesa, rocka czy jazzu będzie charakteryzowała Elite Club ...Czy znajdziemy w okolicach Mielca coś równie interesującego? Na tą chwilę, nie sądzę.

zdjęcia z archiwum zespołu Detox





Po powrocie dam Wam znać jak oceniam Elite Club i jak się bawiłam :)

Szczegółowy plan koncertów znajdziecie na stronie www.elite.hotelrado.pl i  Facebook Elite Club

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Zakupy w Sephora


Wczorajsze popołudnie spędziłam z rodziną na rzeszowskim rynku, niestety w pewnym momencie zerwał się wiatr i musieliśmy szybko znaleźć schronienie gdzieś indziej...



Zgadnijcie gdzie???
...a no właśnie tam gdzie spędza niedzielne popołudnie znaczna część naszej populacji :) w Galerii :)
Nie chciałam tracić czasu na chodzenie po sklepach, ale skończyło mi się kilka kosmetyków i musiałam zawitać w Sephorze :)
Dodam, że jest to moja ulubiona perfumeria. W Galerii Millenium w Sephorze nie ma wielu klientów, więc na spokojnie można pooglądać nowości i w skupieniu zastanowić się nad wyborem produktów, dodatkowo są tam bardzo miłe panie, które pomogą w wyborze kosmetyków.

Znam większość produktów dostępnych w Sephorze, ponieważ sama wiele używałam, a dodatkowo współpracowałam z wieloma producentami kosmetyków, uczestnicząc w szkoleniach z nowości.

Wczoraj jednak nie eksperymentowałam specjalnie z wyborem nowych kosmetyków, a jedynie postanowiłam kupić to co mi się kończy.
Ah, przepraszam chciałam kupić nowy błyszczyk Marca Jacobsa, który na ustach wyglądał bardzo "soczyście", ale kolor który wybrałam nie był dostępny w sprzedaży.... na pewno po niego wrócę.

Produkty, które wybrałam:



Podkład Smashbox Studio Skin.

Cena Sephora- 150 zł

Świetnie nadaje się do skóry suchej (taka jak moja), Podkładem możemy uzyskać efekt od średnego do bardzo mocnego krycia. Nakładając sami możemy korygować efekt krycia.
Podkład wchłania się bardzo szybko, delikatnie utleniając swój odcień na twarzy. Mam wrażenie, że dopasowuje się do odcienia skóry. Jest bardzo wydajny, wystarczy niewielka ilość, aby uzyskać zadowalający efekt. Użyłam już 4 buteleczki tego podkładu. Producent zapewnia, że podkład utrzymuje się 15 godzin na twarzy. Nigdy z zegarkiem na ręce tego nie sprawdzałam, ale naprawdę utrzymuje się bardzo długo.
Wykonując rano makijaż i wracając (często) po 23.00 do domu, podkład na twarzy wyglądał perfekcyjnie. Moja praca polega na częstym "bieganiu" z jednego spotkania na drugie...ciągle w biegu... a jednak podkład się nie ulatnia. Podkład na twarzy wygląda "dosyć" naturalnie (pod warukiem, że odcień jest dobrze dopasowany).
Wśród wizażystek porównywalny jest do Estee Lauder Double Wear, ale nie do końca się z tym zgadzam. Double Wear daje efekt "maski", praktycznie zastyga na twarzy, a Studio Skin w porównaniu jest dużo lżejszy.
Znam wszystkie odcienie, pracowałam kiedyś na tych podkładach. Mają odcienie "żółci", żaden nie jest "różowy"...jednak nie ma co się zniechęcać do tej "żółci" one naprawdę się fajnie utleniają.
Na wiosnę/lato, kiedy jestem bardziej opalona wybieram odcień 2.3.
Najpopularniejsze odcienie wśród Polek to 1.2 i 2.1





Podkład Make Up For Ever HD (High Definition)


Cena Sephora- 199 zł


Jak sama nazwa wskazuję, jest to podkład dający efekt "jakby nasza cera była poprawiona w photoshopie".
To podkład, który wybieram na "co dzień", kiedy chcę aby skóra wyglądała jakby była saute (bez makijażu). Jest bardzo lekki, nie czuje się go na twarzy. Świetnie się rozprowadza.
Ujednolica cerę, nadaje naturalny wygląd, nawet w świetle dnia. Szczególnie polecam modelkom, kiedy mają pojawić się na castingu bez makijażu. Tutaj nas Jurorów można oszukać, nakładając ten podkład, bo naprawdę jest niemalże niewidoczny :)
Zawiera fukożel- makrocząstęczkę tworzącą naturalną warstwę- biofilm, chroniącą przed utratą wody w skórze. To co ciekawe, zawiera serycyt, który powoduje, że dłuższe fale odbitego światła pozwalają widzieć cerę o pięknym kolorycie.
Ma nietłustą formułę, która zapewnia suche i matowe wykończenie, a jednocześnie przy skórze suchej (tak jak moja) czuje się komfort mając go na sobie.
Zużywam 4 opakowanie.

Znalazłam w sieci takie zdjęcie reklamujące podkład HD, uwierzcie że tak wygląda cera po jego nałożeniu.

Dlaczego nie są znane te podkłady?

Pewnie dlatego, że są to kosmetyki profesjonalne, w pierwszej kolejności używane przez wizażystów. Nie pojawiają się reklamach.
Nie są tak TRENDY jak Chanel, Dior, Sisley, Lancome.
Jednak uwierzcie mi, że są Milion razy lepsze.
Przetestowałam już większość podkładów takich jak: Dior Nude, Chanel Perfection Lumiere, Vitalumiere, Lancome Teint Miracle,, Lancome Miracle Air de Teint, Lancome Teint Idole, Dior Dior skin Forever i wiele innych.

Pamiętajcie, że zawsze przed zakupem możecie w Sephorze poprosić o nałożenie podładu, aby go przetestować lub poprosić o zrobienie próbki, to nic nie kosztuje.

Szampon na bazie olejków eterycznych stymulujący wzrost włosów:  Rene Furterer Forticea  Stimulating Shampoo

Cena Sephora- 85 zł


Z powodu jego ceny, jest to szampon, którym nie myje włosów codziennie, a jedynie 3 razy w tygodniu.
Zawiera mikrokapsułki, które podczas masażu głowy muszą się rozpuścić, aby szampon zadziałał :)
Przy myciu włosów tym szamponem trzeba uważać, aby te malutkie "kapsułeczki" nie pospadały nam do wanny, a zostały wtarte w skórę głowy. To bardzo ważne, jeśli chcemy aby włosy nam urosły.
Teraz kupiłam 3 opakowanie. Szampon jest bardzo skuteczny, aby zobaczyć "rewelacyjny" efekt wzrostu włosów, należy użyć co najmniej dwa opakowania.
Poleciłam ten produkt wielu koleżankom i te, które kupiły również są bardzo zadowolone z efektu i dalej go używają.
Stosując szampon tak jak ja (mam włosy do połowy pleców) i używam 3 razy w tygodniu, szampon starcza na 3-4 miesiące.
Dodatkową zaletą jest świeży, cytrusowy zapach.





Sisley, Phyto Lip Twist




Cena Sephora- 149 zł


Jestem gadżeciarą, dotyczy to także kosmetyków. Uwielbiam ładne opakowania kosmetyków, rzecz jasna jakość też musi być dobra.
W podziękowaniu za współpracę z marką Sisley dostałam kiedyś tą krędkę, właśnie mi się skończyła, więc kupiłam drugie opakowanie.
Używam koloru nr 2. Kiedy mam pomalowane usta Phyto Lip Twist czuję komfort nawilżenia, jest też dosyć trwała, a usta pięknie połyskują. Dzięki formie tego kosmetyku (kredka) można z łatwością pomalować usta bez użycia lusterka.
Kredka występuje w 6 odcieniach.

Dlaczego nazwa "Phyto"?
Wszystkie kosmetyki Sisley są na bazie naturalnych składników.




Smashbox Be Legendary Long Wear Lip Lacquer




Cena Sephora- 99 zł


Nie cierpię lakierów do ust, bo zazwyczaj dają irytujące uczucie wysuszenia ust, ale ten jest zupełnie inny.
Daje efekt błyszczyka na ustach. Bardzo długo się utrzymuje, nawet jedząc czy pijąc po kilku godzinach nadal utrzymuje się na ustach.
Zawiera witaminę E.
To moje drugie opakowanie. Poprzednio kolor Fuchsia, teraz postawiłam na nude Flashed.
Polecam.




Czy testowałyście, któreś z wymienionych kosmetyków?
Jakie są wasze opinie?







wtorek, 7 kwietnia 2015

Dla WTAJEMNICZONYCH....


„Kura i jajko”, czyli TYDZIEŃ i CZAS pod lupą.




Nadszedł czas by uzmysłowić Wam – drodzy Mielczanie i nie tylko, subtelną różnicę pomiędzy TYGODNIEM, a CZASEM! Bo jak się okazuję nie wszyscy czują ową różnicę, a jest i to znaczna! TYDZIEŃ powstał mniej więcej w 2009 roku, ma za sobą 5 zrealizowanych edycji i cieszy się bardzo dobrą renomą. jest TYGODNIEM, bo przygotowuję się na stworzenie kilku dni prawdziwego modowego przedsięwdzięcia. Niestety, w pewnym momencie niektórzy ludzie (są ludzie i ludziska), niczym przeświadczone o swoim pierwszeństwie - jajko, postanowili prześcignąć kurę. I tak w dość zawiłych okolicznościach, okraszonych szerokim wachlarzem emocji (nie trudno się domyślić, że negatywnych), w 2014 roku (mniej więcej) na świat przyszło - jajko. I to jakie!? Chcąc dogonić kurę, również tak jak ona przybrało pewne imię. Co przemawiało za autorami owego imienia – spryt czy może jednak inteligencja (szczerze wątpię) – tego nie wiem. Na pewno nie kreatywność. (Na jej brak, dowodów będziemy mieć jeszcze kilka). A to dlatego, że zbudowali je na wzór kurzego, zmieniając jedynie (jak szlachetnie i kreatywnie(?)) TYDZIEŃ na CZAS.
Czas modowej hucpy, która ciągnie się do dziś i… Ale o tym za chwilę.

I tak nowonarodzone jajko – z nazwijmy to nowym imieniem – potrzebowało miejsca gdzie będzie mogło dojrzeć. No i znalazło. Dokładnie tam gdzie (wtedy od 4 edycji) miała je kura. 
Jak kreatywnie, nieprawdaż!? 
Następnie zebrało grupę modelek i modeli, zaprosiło projektantów (m.in. też tych, którzy prezentowali się u kury), wydrukowało bilety i wystartowało. 
(Można by powiedzieć nastał CZAS na modę w Mielcu!). Kura oszołomiona tupetem jajka i brakiem inteligencji, ograniczyła się do kulturalnego i jakże wymownego gestu środkowym palcem i poszła pozbierać myśli. Poczekała parę miesięcy, wypoczęła, a kiedy poczuła że już czas (o zgrozo!) z głową pełną pomysłów ruszyła z przygotowaniami 5 edycji MFW
Jak się w międzyczasie okazało, jajko po swoim wątpliwym sukcesie, poniekąd zbudowanym na plecach kury. (Umówmy się przeciętny Mielczanin i nie tylko, nie widzi różnicy pomiędzy TYGODNIEM, a CZASEM. Mielec Fashion i tyle. Co będzie dalej – whatever... Na szczęście nie dla wszystkich!). 

Rozochocone i jeszcze odważniejsze, także rozpoczęło przygotowania do swojego wydarzenia. I tak w tym samym miejscu (szczęście, że nie w tym samym dniu – czyżby za jajkiem przemawiała pazerność?), będą miały miejsce dwa wydarzenia modowe. Kto by pomyślał… w Mielcu? A jednak!

Pierwszeństwo otrzymała kura. 14 marca w Samorządowym Centrum Kultury, odbyła się 5 edycja Mielec Fashion Week. „Impreza” znana, lubiana i ceniona. Po rocznej przerwie w nieco zmienionym składzie z odważniejszymi pomysłami, a przede wszystkim jeszcze wyższym poziomem, udało się zorganizować Diamentową Edycję MFW. 
Były pokazy towarzyszące, pokazy konkursowe i pokaz honorowy. Były „modowe” rozmowy, był i konkurs. Była muzyka na żywo, były też diamenty. Na koniec gromkie brawa i duma, że udało się COŚ takiego stworzyć.

Jak to mówią – konkurencja nie śpi. A no nie śpi.
Jajko za pewne zmęczone i niewyspane czuwa, oj czuwa. Skrupulatnie przegląda, czyta i pilnuje – co, gdzie i z kim – konkurencja robi. Już widać tego efekty. (Chyba nie trudno się domyślić, że w tak MAŁYM mieście jakim niewątpliwe jest Mielec wiadomości – zwłaszcza te „ciekawe” – szybko się rozchodzą. Wystarczy, że ktoś kolokwialnie mówiąc – piernie na Borku, a na Smoczce już zatykają nos. No tak jest i nic na to nie poradzimy. W końcu nie bez powodu ktoś wymyślił powiedzenie: „ Jaki ten świat jest mały”! Zawłaszcza w dobie Internetu, kiedy wszyscy coś klikamy, lubimy i udostępniamy.

Okazuje się, że u jajka nie tylko podobne jest miejsce, ale też partnerzy i projektanci! Pokusiło się nawet o (jakże kreatywne posunięcie!) organizację pokazu honorowego. Co ciekawe  również tak jak, to miało miejsce u kury – kolekcji wieczorowej! Marilyn Monroe śpiewała: „Diamonds are a girl’s best friend” - jajko wybrało jednak perły! Ciekawe czy na koniec (tak jak to było u kury) jajko też „poda rękę przyjacielowi Mielca?”
Ktoś powie: „No dobrze, ale czy nie można mieć podobnych pomysłów czy tych samych uczestników!?” Można. Podobnych tak, ale nie IDENTYCZNYCH! Bo po pierwsze te dwie imprezy nie są organizowane w tym samym czasie (stąd możliwość podobieństwa diametralnie spada), po drugie nie żyjemy na dwóch odległych kontynentach, a przede wszystkim to, czy ktoś weźmie udział w imprezie jajka (zakładając, że nie ma pojęcia o istnieniu drugiej, a wie tylko że „jakaś jest”) o bliźniaczo podobnym tytule, co kury – jest nic tylko zasługą KURY i tego, że jej impreza ISTANIEJE, a nie CHCE zaistnieć!

O podobnym temacie – podobieństw wszelakich – była głośna niedawno sprawa sukien autorstwa Pani Violi Piekut, której suknie były ŁUDZĄCO PODOBNE do tych autorstwa światowej sławy projektantów. I tak! „Wzory sukni” powstały dużo wcześniej.
Choć pokusa mówiąc najprościej – dowalenia – konkurencji i wytknięcia jej braku kreatywności(!), inteligencji, czy po prostu kultury i grania fair, jest ogromna, to nie w tym rzecz. Kura i tak wygrała, bo była „pierwsza”! A czy jajko posłucha kury? Jan Brzechwa pisał: „(…) Kura mówi: - Ostrożnie! To gorąca woda! A jajko na to: Zimna woda! Szkoda! Wskoczyło do ukropu z miną bardzo hardą, I ugotowało się na twardo.”



Finalnie, to czy jajko przyszło na świat pierwsze czy też drugie nie ma znaczenia, bo jeśli chodzi o koniec, to owszem było PIERWSZE!