czwartek, 3 grudnia 2015

Niedościgniona Gosia Baczyńska.


Wczoraj zapytałam na facebook'u o propozycję  tematu  na nowy post... O czym pisać?
Podsunięto mi kilka ciekawych propozycji, ale ja postanowiłam zacząć od ostatniej, czyli tematu Gosi Baczyńskiej- polskiej projektantki.

Fot. Wysokie obcasy


Nie jestem wielkim znawcą w tym temacie, ale miało być moje zdanie, więc będzie!

Miałam okazję poznać Gosię Baczyńską i zamienić z nią dosłownie parę słów, kiedy wraz z Agustinem Egurrolą pojechaliśmy na luch z  Karoliną Malinowską. Jeśli mnie pamięć nie myli to umówiliśmy się we włoskiej restauracji La Strada, która mieści się vis-a-vis atelier Gosi Baczyńskiej.



Tam w ogrodzie przy jednym ze stolików siedziała Gosia, czekając na Kasię Sokołowską, reżyser pokazów mody. Karolina przedstawiła nas Gosi (mnie i Agustina). Nasza rozmowa trwała może 10 minut, już nawet nie pamiętam o czym... o czym mogą rozmawiać dopiero co poznane się osoby? Pewnie o modzie lub jej nowym pokazie...Nie pamiętam dokładnie...Pamiętam natomiast, że Gosia była ubrana na czarno:)

To tyle tytułem wstępu.

Jak donoszą media,  Gosia Baczyńska już jako dziewczynka szyła stroje dla siebie, siostry i matki, ubrania się podobały, co napędzało ją samą. W jednym z wywiadów wyznała, że jako nastolatka była bardzo nieśmiała, dlatego ubraniami maskowała samą siebie.
Sztuki krawiectwa i poznawania materiałów nauczyła się pracując dla atelier, które realizowało zamówienia dla angielskich projektantów. Była w Anglii. Wtedy zrozumiała, że projektowanie i moda to jej pasja.

Często analizując życiorys projektantów ,modelek itd. (nawet tych światowych) spotykamy się z informacją, że:
- pochodzili z biednej rodziny
- byli szykanowani
- wyśmiewano ich pomysły
...jeśli chodzi o Gosię to kiedy zaczynała zakładać swoją firmę nie miała pieniędzy, inwestora, nawet klientek, a o zawodzie projektanta w Polsce mało kto słyszał...Miała swój cel i dążyła do jego realizacji.

Dziś jest najwybitniejszą polską projektantką. Najwybitniejszą i najbardziej zapracowaną. Jest powodem dumy dla nas Polaków.
Jako pierwsza Polka została zaproszona do oficjalnego kalendarza pokazów Pret-a-Porter Paris Fashion Week... i to było duże wyzwanie...

Udział w takim przedsięwzięciu wiąże się z olbrzymim logistycznym i finansowym wysiłkiem. Projektanci, którzy nie są pod skrzydłami (najlepiej) znanej i dużej agencji zajmującej się PR nie mają szans zaistnienia. Do agencji też nie jest łatwo się dostać, a  sama agencja zwykle jednak i tak nie wystarcza...Te największe liczą sobie olbrzymie honoraria, więc chcąc wziąć udział w pokazie należy znaleźć sponsora, który za wszystko zapłaci...branża mody jest bezlitosna...

Gosi Baczyńskiej udało się i jedno i drugie. Agencja Totem ( promowała między innymi Vivienne Westwood i Ricka Owensa) podjęła z nią współpracę. Tydzień później Kuki de Selvertes właściel agencji siedział u niej w pracowni na Floriańskiej, a Gosia przekonała go, aby zmniejszyli swoje honorarium z zaporowej kwoty do jednej piątej. Sponsora też udało się jej znaleźć Sunreff  Yachts (firma produkująca jachty i katamarany)...więc jeśli byście kiedyś kupowali to wybierzcie te, bo wspierają naszą projektantkę :)

Pierwszy pokaz Gosi odbył się 2 października 2013 roku o godzinie 18.30 w tym samym dniu co Louis Vuitton, Miu Miu, czy Hermes. Kolekcja I FELL LOVE.




Gosia jest właścicielką pięknego atelier na warszawskiej Pradze, na Floriańskiej 6 (miałam przyjemność tam gościć).
Z informacji znajomych stylistów, wiem, że Gosia bardzo często śpi w swojej pracowni, kiedy już jest sama upina kreacje dla klientek, pisze, rozmawia przez telefon, a w końcu okazuję się, że jest już ranek i zostaje na noc w atelier. Jest bardzo pracowita i ciężko jej zastosować metodę, że pracuje się do "określonej" godziny. Najdziwniejsze w tym jest to, że naprzeciw swojego butiku Gosia wynajęła mieszkanie :)







Gosia Baczyńska tworzy swoje ubrania w oparciu o najlepsze materiały i jest jedną z niewielu projektantek/projektantów , którzy nie lubią wypożyczać ubrania gwiazdom i BARDZO DOBRZE. Nie mogę zrozumieć tego typu "akcji" mając tak niewielu znanych polskich projektantów.

Projektantka wiele razy została nagradzana, nie będę o tym pisała, ponieważ w wielu artykułach można znaleźć taką informację.
Wolę napisać coś na temat wprowadzenia ubrań i dodatków do sieci Rossmann, bo ten temat rodzi wiele pytań, wątpliwości i kontrowersji.

Przyglądam się ostatnio wszystkiemu co związane z  polskimi projektantami. Czytam ich wypowiedzi, śledzę pokazy, chętnie kupuję książki. Gosia Baczyńska szczególnie mnie inspiruję i "znając" jej podejście do spraw promocji, wizerunku cieszę się, że zechciała pojawić się w sieci typu Rossmann.
Gdyby ktoś wcześniej zapytał mnie, który z projektantów na pewno by tego nie zrobił, odpowiedziałabym: Gosia Baczyńska...a tutaj taka informacja....

Bulwersują się kobiety, że marka Gosi jest na tyle wypracowana, że nie powinna być dostępna w drogerii...a zapewne kolejkami ustawiają się za Balmain dla H&M.
Inne dyskutują, że wolą nie mieć Baczyńskiej niż mieć "ją" kupioną w Rossmannie...a ile z tych srok kraczących ma jakiekolwiek ubranie w swojej szafie od polskiego czy światowego projektanta?

Moda to sztuka kompromisów i chcąc pokazywać swoje kolekcje na światowych wybiegach, Gosia i ludzie, którzy stoją za jej finansami moim zdaniem podjęli dobrą decyzję.
Wzięli przykład z innych światowych projektantów jak: Isabel Marant, Stella McCartney, Victor&Rolf, Roberto Cavalli i wiele innych którzy nagięli definicję i ekskluzywny produkt uczynili dostępnym dla zwykłych śmiertelników (oczywiście przykrojone do cen i potrzeb klienta).

Ja osobiście nie widzę w tym nic niestosownego, a przypomnę że od jakiegoś czasu Gosia Baczyńska pokazuje cztery pokazy rocznie. Dwa w Paryżu i dwa w Warszawie... skądś trzeba wziąć na to pieniądze... Jeśli współpraca z Rossmannem ma jej w tym pomóc, to czemu nie :)

To tylko część kolekcji dla Rossmanna: