sobota, 21 lipca 2012

Fotomodeling....

Ludzie, z którymi pracuję mają jeden pogląd na ten temat...Fotomodeling to nie odrębna "działka", a jedynie odłam modelingu...Za każdym razem powtarzają, że fotomodeling wymyśliły sobie dziewczyny, które nie mają warunków, aby zostać modelkami i dziś odpowiadają "Jestem fotomodelką". Według nich tylko osoba, która najpierw spełni warunki, aby być modelką może tak powiedzieć pod warunkiem, że większość jej zleceń to produkcje zdjęciowe i bardziej jest rozpoznawalna z kampanii reklamowych niż z występów na wybiegu.
Ale czy tak jest?


                                                                    zdj.Piotr Rymarczyk


Po części się z tym zgadzam, ale tylko po części...
Kilka lat temu rzeczywiście tak było, wystarczy przypomnieć sobie np. Cindy Crawford.

Druga część mojego zdania jest taka, że dziś duże korporacje zmieniły bieg rzeczy i fotomodelka wcale nie musi być modelką...Coraz częściej zdarza się, że fotomodelki nie spełniają podstawowych kryteriów tj. wzrost, nie mówiąc o pozostałych...
Być może jest to brutalne, ale w dzisiejszych czasach większość odbiorców woli patrzeć na piękne kobiety, przypominające kobiety, a już mniej na te, które przypominają manekiny.
Firmy produkcyjne doskonale zdają sobie z tego sprawę i dlatego mamy coraz więcej fotomodelek.

Pewne jest jednak to, że moda na fotomodeling nigdy się nie skończy...chociażby dlatego, że jest to ta bardziej dochodowa część modelingu. Zarobki za dzień pracy przy sesji zdjęciowej są zwykle wyższe niż dzień pracy przy pokazie mody, a wizerunek "fotomodelki" będzie bardziej zapamiętany i utrwalany.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz